^ Powrót na górę

 

 

Historia ZK. Spotkanie z Michałem Bogusem

Rozmiar tekstu:

muzeum
Zakład Karny w Sieradzu działa już od 182 lat. Na pomysł jego utworzenia w 1836 r. wpadł hrabia Fryderyk Skarbek, ekonomista, historyk, artysta i działacz społeczny, który postanowił w ten właśnie sposób wykorzystać obiekty po spalonej manufakturze sukienniczej Herrera.

Było to wówczas trzecie tak nowoczesne więzienie w Europie. Dorównywały mu jedynie otwarte niewiele wcześniej zakłady w Genewie i Lozannie. – Ono było nowoczesne nie pod względem wyposażenia. Chodzi tu nietypowe, nowatorskie jak na owe czasy podejście do sposobu odbywania kary: w nocy więźniowie przebywali osobno w pojedynczych celach, w dzień zaś ciężko pracowali, przykuci do narzędzi i maszyn. Warunki, w jakich odbywali karę, były, delikatnie mówiąc, spartańskie. Dostawali jeden posiłek bezmięsny dziennie i wodę. Mieli nakaz całkowitego milczenia, a jego złamanie było natychmiast dotkliwie karane przez strażników – opowiada Michał Bogus. W 1868 r. zakład przejęli Rosjanie. Już wtedy działały w nim: szpital, kaplica, fabryka płótna i przędzalnia.

W swoich długich dziejach więzienie w Sieradzu niemal zawsze uchodziło za ciężkie. Tak było w latach obu wojen światowych, a i w okresie pomiędzy nimi cieszyło się złą sławą. Wielokrotnie przetrzymywano tu więźniów politycznych. Nie brakowało wśród nich osób bardzo znanych, jak Walery Sławek, przedwojenny trzykrotny premier Polski, który w 1903 r. wsławił się udaną ucieczką z zakładu. W 1938 r. do Sieradza trafił działacz Komunistycznej Partii Polski Władysław Gomułka, oskarżony o przygotowywanie zamachu stanu.

Wyjątkowo tragiczne w historii więzienia były lata II wojny światowej, podczas których stał się on jednym z najlepiej strzeżonych miejsc odosobnienia na terenie Europy. Wśród osadzonych byli m.in. Czesi, Niemcy, Słowacy, Rosjanie, Bułgarzy, Belgowie i Holendrzy. Szacuje się, że w tym czasie za murami więzienia zginęło kilka tysięcy osób. Do ostatnich dni okupacji hitlerowcy wykonywali tu wyroki śmierci. Jeszcze w połowie stycznia 1945 r., a więc dosłownie na chwilę przed wyzwoleniem miasta, na śmierć skazano Antoninę Chrystkową ps. „Tosia”. Wyrok wykonano na miejscu przez ścięcie toporem.

Mało kto wie, że w sieradzkim więzieniu od 1978 r. działała szkoła. Był to Zespół Szkół dla Pracujących nr 5, utworzony decyzją Kuratorium Oświaty i Wychowania w Sieradzu. W skład zespołu wchodziły: Podstawowe Studium Zawodowe, Zasadnicza Szkoła Zawodowa i Średnie Studium Zawodowe. Absolwenci otrzymywali świadectwo, takie samo jak absolwenci placówek na wolności, bez adnotacji o tym, że ukończyli naukę w więzieniu.

W grudniu 1989 r. w zakładzie doszło do największego w historii więziennictwa buntu osadzonych. Około godz. 17.15 dziennikarz telewizyjnego Teleexpressu poinformował, że nie będzie amnestii dla wszystkich skazanych i że będzie ona obejmowała tylko niewielu, kilkanaście procent więźniów. W tej samej sekundzie w Zakładzie Karnym w Sieradzu, podobnie jak w ponad 100 więzieniach w Polsce, rozległ się potężny huk i łoskot oraz krzyki. Jednocześnie około 1000 osób krzyczało i uderzało w metalowe wyposażenie cel. Z okien pawilonów leciały palące się gazety, elementy pościeli, koce, materace i ubrania.

Michał Bogus wspomniał również o filmowym obliczu więzienia. Jego obiekty wykorzystywane były przez ekipy kręcące „Zezowate szczęście”, obie części „Vabanku”, „Białą wizytówkę” i „Zabij mnie glino”.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

10  11

12  13

14  15